Gęste chmury wisiały nad
staroświeckim dworem, który ówczesnego dnia niemal wtapiał się w
otoczenie. Kobieca postać ubrana w krwistoczerwoną pelerynę i
spiczastą, srebrną koronę, przemknęła bezszelestnie pod domkiem
ogrodnika, który zajęty był właśnie spożywaniem mugolskiego
alkoholu. Znajdowała się w wielkim ogrodzie, jeśli w ogóle to
miejsce można było tak nazwać. Trawa była tu bujna niczym włosy
Rity Skeeter, drzewa nie miały liści, a dawno wyschnięta fontanna
pokryta była mchem.
Tajemnicza kobieta już po chwili
znalazła się przy wielkich, dębowych drzwiach, gdzie zza pazuchy
peleryny wyciągnęła różdżkę.
- Aperta Chaos. - wyszeptała, a z
końca magicznego patyka wystrzelił złocisty promień, który
przypieczętował wrota. Dźwięk, jaki wywołało zaklęcie sprawił,
że stary ogrodnik zorientował się, że nie jest sam w wielkiej
posiadłości.
- Przeklęte bachory! Uciekać mi, ale
już! Inaczej zadzwonię na policję! - krzyczał, biegnąc ile sił
w nogach. Kobieta zaśmiała się melodyjnie, jednocześnie
odwracając się w stronę starca.
- Już dawno temu przestałam być
dzieckiem, Arnoldzie Lying. Bardzo dawno temu. - powiedziała, a
mężczyzna zachłysnął się powietrzem.
- Diable! Szatanie! Skąd znasz moje
imię?! - wykrzykiwał. Bał się. Po raz pierwszy w życiu tak
okropnie się bał.
Kobieta wybuchła głośnym śmiechem,
kierując swoją różdżkę na mężczyznę.
No dalej kochana. Dwa słowa i
będzie po nim. - powiedział głos w jej głowie.
- Avada Kedavra!
Promień zielonego światła pomknął
w stronę starca, który po chwili padł na ziemię. Martwy.
Nie mając już nic na przeszkodzie,
kobieta pchnęła ciężkie drzwi, a jej oczom ukazał się
przestronne pomieszczenie, mogące spokojnie pomieścić sto osób,
zresztą tak samo jak inne pokoje, które mijała. W końcu dotarła
do końca swej wędrówki. Była to ogromna sala, gdzie jedynym
źródłem światła były świece unoszące się nad środkiem
długiego stołu.
W pomieszczeniu znajdowało się około
dwudziestu osób, każda ubrana w czarno-czerwoną szatę.
- Witaj, o Pani.. - przywitał się
mężczyzna o gęstych, rudych włosach.
- Milady.
- Herrscher
Kobieta na każde przywitanie kiwała z
godnością głową, jednak w głębi duszy kpiła sobie z nich.
Po upadku Voldemorta stali się nikim.
Nie mieli swojego Pana, który mógłby ich poprowadzić. Dopiero,
gdy ONA przyjęła ich pod swoje skrzydła nabrali pewności siebie.
Zasiadła na tronie, który znajdował
się u szczytu stołu i przyjrzała się twarzom zebranych.
Damian Nott, Thorlan Black, Afus i
Nerona Rowle byli dawnymi Śmierciożercami, którzy wiele znaczyli
dla swej nowej pani. Wiedziała, że taktyka Czarnego Pana nie była
zła, o nie. Była po prostu źle dopracowana, a ona miała już plan
jak ją zrealizować.
- Moi drodzy! - zaczęła cicho, jednak
gwar przy stole natychmiast ucichł. - Jesteście tu nie bez
przyczyny. Dziś minęło dziewiętnaście lat od upadku Lorda
Voldemorta. Ten dzień stanie się początkiem zmian, jakie odbędą
się w świecie czarodziei oraz mugoli.
Na twarzy zebranych wstąpił uśmiech
triumfu.
Niech się nie cieszą. Oni
są tylko pionkami tej gry.
Wiedziała, że głosik w jej głowie
ma racje, jednak puki co, musiała grać opiekunkę zła.
- Pani, twe słowa jak zawsze są mądre
tak samo jak Czarnego Pana jeśli nie bardziej. Ale boję się, że
popełnisz błąd, tak samo jak on. - odezwał się zlękniony głos,
który należał do Nerony Rowle.
Połowa zebranych zachłysnęła się
powietrzem. Bo w końcu kto był na tyle głupi, aby sprzeciwić się
woli Pani?
- Jaki błąd, Nerono? - ta spytała
spokojnie. Kiedy indziej przystanie jej ukarać głupią Rowle. Kiedy
indziej.
- Cho-o-odzi mi o Pottera.
Tego już jej Pani nie wytrzymała.
- JAK ŚMIESZ PODWAŻAĆ MĄDROŚĆ
MROCZNEJ KRÓLOWEJ?! MYŚLISZ, ŻE JESTEM NA TYLE GŁUPIA, ŻEBY
SAMA O TYM NIE POMYŚLEĆ?! CRUCIO!
Już po chwili Rowle wiła się w
męczarniach niczym wąż.
- A więc jakie masz plany, o Mroczna
Pani? - spytał się Damian Nott, gdy zaklęcie torturujące
przestało działać.
- Jest pewna przepowiednia, która może
okazać się dla nas drogą do zwycięstwa. Jeśli tylko
wyeliminujemy osoby, o których mówi. A oto i ona, moi drodzy! -
Mroczna Pani klasnęła w dłonie, a pergamin pojawił się tuż przy
niej. -
Ten, który powstał z przeciwnika
Czarnego Pana,
oraz ta, która jest jego dziedziczką.
Ten, którego ród od wieków jest w
Slytherinie
i ta, której z ojca rodów trafiają
do domu Lwa.
Ta, co mądrość i urodę dziedzicznie
ma po Rowenie,
oraz ta, która zwyciężyła z
opętaniem bo wiarę i sprawiedliwość ma po Helenie.
Ale szalą ich losów jest ta, co
potomkinią jest TEJ, co moc większa jest niż Voldemorta.
Zdecyduj więc, o Pani Chaosu, jaki los
czeka świat!
Na sali zapadła cisza. Każdy z
przerażeniem wpatrywał się w pergamin, trawiąc jego treść.
- Ten, którego ród od wieków jest w
Slytherinie . Pani, jest wiele takich prastarych rodów!
Po słowach Damiana Nott'a na sali
wybuchł harmider, jednak przerwał go krzyk Mrocznej Pani.
- Zachowujecie się jak małe dzieci,
doprawdy! - fuknęła niczym wściekła kotka. Nie znosiła, gdy
dorośli dostawali ataku paniki.
A niby tacy dorośli! - wykrzyknął
głos w jej głowie. W stu procentach się z nim zgadzała.
- Ale Pani! To trudno znaleźć osoby
pasujące do przepowiedni! - powiedziała przerażona Isabella Bean,
na co inni gorliwie jej przytaknęli.
- Na szczęście niektórych osób się
domyślam. A resztę musicie znaleźć WY. To najważniejsza Wasza
misja. Wybiorę parę osób, które przyjmą posadę nauczyciela w
Hogwarcie. Wiele osób z tej przepowiedni to dopiero dzieci, które
zaczęły tam naukę. Łatwo będzie je wyeliminować. - oznajmiła
Pani, jednocześnie chowając zwój pergaminu.
Obecni w sali pokiwali głowami, dając
do zrozumienia, że się zgadzają.
- I ta, której z ojca rodów trafiają
do domu Lwa. To chyba każde dziecko zrozumie. Która rodzina uważana
jest za zdrajców krwi i trafia do Gryffindoru? Ta, co mądrość i
urodę dziedzicznie ma po Rowenie. To już trudniejsze, ale śledząc
drzewa geneologiczne czarodziejskich rodzin odkryłam, kto jest
dziedziczką Roweny Ravenclaw. Któraś z córek Olivera Wood'a.. -
wytłumaczyła im, po czym wstała z tronu.
- Ale która? No i co do pierwszego
zdania. O którego syna Pottera chodzi? Ma dwóch! - spanikowała
Bean.
- To już Wasze zadanie.
- Dobrze, Irabello Defons.
Elo, elo!
OdpowiedzUsuńWeszłam, przeczytała i zdziwiłam się, że jeszcze nie ma żadnych komentarzy o.O No, ale ja lubię być pierwsza!
Pozwolisz, że najpierw dam kilka uwag odnośnie wyglądu tekstu itp.:
1. Akapity! Gdzie są wcięcia w tekście (polecam w wordzie klikać tab wtedy szybko się je zrobi)
2 Polecam również zrobić akapit wyjustowany, bo to wtedy lepiej wygląda (ja dopiero ostatnio się zaczęła do niego przekonywać)
3 Ogółem to pod względem akcji ten rozdział bardziej nazwałabym prologiem :)
No, a teraz treść! xd
Podobało mi się. Really. A uwierz jeżeli chodzi o fanfiction to jestem bardzo, ale to bardzo wybredna. Njabardziej chyba ciekawi mnie chyba ta cała księga Slytherina, która pojawia się narazie tylko w tytule. No i liczę też na jakieś drobne miłostki bo bez tego to nie wiem co poczne ^^
No, podsumowując: podoba mi się, zaciekawiło mnie, będę czytać, tylko...hmmm trochę więcej opisów. Tak, bo jak na razie ten (pozwolisz, że powiem prolog?) prolog był w większości zbudowany z dialogów, ale u mnie to to samo, więc się nie czepiam :*
Pozdrawiam i posyłam wiaderko weny
Terra
O jejciu! Dziękuje za tak miły i motywujący komentarz :* !
UsuńPostaram się popełniać mniej błędów, obiecuję. No i dodawać więcej opisów ;)
Mam nadzieję, że będziesz czytać moje opowiadanie.
Pozdrawiam,
Autorka
Uwielbiam opowiadanie na podstawie "Harrego Pottera" więc chętnie będę wpadać, a Albus Potter idealnie dobrany uwielbiam tego aktora z roli Percego Jacsona więc jako syna Harrego też mogę go sobie wyobrazić. Co do akcji. Wow znowu jakiś czarny charakter. Pani chaosu. I odważny gryfindowski bohater. Trafiło nie na kogo innego jak na Albusa. Ciekawe jaki plan ma w głowie Pani chaosu, ale chyba niedługo się przekonamy. Ten głosik w jej głowie skojarzył mi się z tym jąkającym się nauczycielem z pierwszej części, ale że Voldemort nie istnieje więc to niemożliwe. Chyba. To twoje opowiadanie więc wszystko możliwe. Drugie skojarzenie to to że nie jest do końca zła tylko ta zła część cały czas w niej rządzi, która cały czas odzywa jej się w głowie. A może to tylko myśli. Sorki za to kontemplowanie z mojej strony, ale po prosty chciałam napisać nad czym dłużej się zastanowiłam czytając ten rozdział. Tak btw to zapraszam do mnie, gdybyś miała troszkę więcej czasu to skomentowanie byłoby czymś miłym, na pewno dla początkującego :D Chyba coś o tym razem wiemy. Nowy blog itd. http://tajemniceely.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziękuje Ci za ten długi komentarz. Moja reakcja dla osoby obok byłaby przekomiczna: przeczytałam go szczerząc się jak głupi do sera, po czym zaczęłam skakać aż pod sam sufit i śpiewać ,,Cry'' Rihanny.
UsuńZ pewnością wpadnę na Twojego bloga i zostawię tam ślad, tak jak ty u mnie.
Pozdrawiam,
Autorka.
Witam będzie jeszcze jakiś rozdział?
OdpowiedzUsuń